Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2021

Koniec roku

Obraz
Okres świąteczny i noworoczny minął spokojnie. Byliśmy u rodziców, brat z rodzina nie przyjechał bo ledwo co urodziła mu się córka a i z jego teściową nie najlepiej jest. W sumie jechać w podróż z takim szkrabem przez pół polski to wyzwanie.  Cały czas robię zakupy techniczne a żona praktyczne na wyjazd do Nałęczowa. Oglądałem na google zdjęcia tego super uzdrowiska, czytałem opinie i tak mieszane mam uczucia. Ale wiadomo, nie ma co tam zbytnio przywiązywać się do opinii google. Mam już zapas ręczników, kąpielówki, czepek, przybory toaletowe z całej łazienki. Trzy tygodnie to szmat czasu. Wyciągnąłem wielką walizkę i pojemny plecak. Ciuchów nabrałem jak na wojnę, miliard par gaci i skarpet, dwie pary klapków, buty sportowe, spodenki krótkie i długie dresy. Zabrałem też przedłużacz z rozgałęziaczem bo widziałem na fotkach, że gniazdka są na środku pokoju. Wpadłem na pomysł zabrania drugiego telefonu jako routera, bo nigdzie nie dowiedziałem się czy mają wifi. Mój młody ma 50gb na simie

Tydzień w domu

Obraz
Minął pierwszy tydzień. Powoli zaczynam przygotowania do wyjazdu do Nałęczowa, w sumie zostały już tylko 2 tygodnie. Ogólnie czuję się dobrze, choć przez pierwsze 4 dni równo o 3:14 budziłem się i łapałem powietrze. Tak jak bym się dusił. Trochę to straszne a ja nie mogę się przecież stresować. Poczytałem co ja za leki biorę i rzeczywiście w jednym był taki skutek uboczny. Poszedłem jeszcze do lekarza, który  powiedział, że przejdzie i przeszło. Noc przespałem dobrze. Czasem mnie w klacie jeszcze coś poboli. Szukałem słuchawek na wyjazd. Myślałem o takich na pałąku. Poszedłem do sklepu, miałem już upatrzone soniacza ale Pan mnie namówił na douszne bezprzewodowe oppo. Była super przecena z trzech stówek na 120 złote. Grają nieźle, basy dudnią, trochę wylatują z uszu ale są gumki w różnych rozmiarach. Średnie pasują idealnie. Po trzech dniach jednak stwierdziłem, że pałąk to pałąk. Kupiłem drugie za 150 złociszy jbelki. Wszystko ok, bateria trzyma chyba z tydzień. W sumie mam teraz w kie

Schody

Obraz
Wszedłem na 3 piętro w bloku, hura. Nie był to sprint, powoli, schodek za schodkiem. Nawet nie zadyszałem. Podobno jak bez zadyszki wejdziesz na 2 piętro to można uprawiać spokojnie seks. Dostałem cały miesiąc zwolnienia, drugi też dostanę bo na 4 stycznia mam ustawioną rehabilitację w Kardiologicznym Szpitalu Uzdrowiskowym w Nałęczowie. Całe trzy tygodnie. Kiedyś się słuchało KSU. Na razie muszę dużo łazić, odpoczywać i jeść zdrowo. Oczywiście szlugi rzuciłem od razu jak tylko pojawiłem się w szpitalu. Alko nie można mi tykać podobno przez rok. Jakoś to będzie. Najgorsze to, że święta idą, potem nowy rok, każdy baluje a ja już byłem w sytuacji trzeźwości z nietrzeźwymi. Jak leczyłem się na wątrobę dwa lata nie piłem. Źle nie było ale imprezy były do bani. Czasami przychodziłem na nie o 18 a o 20 uciekałem, bo miałem już dość wiszących mi na szyi i powtarzających się pijanych kolegów. Wtedy też zdałem sobie sprawę jakim ja zjebem byłem jak piłem. Tyle wolnego, szkoda tylko, że pogoda s

Wypis

Obraz
Nadszedł dzień wypisu, w końcu. Dawno nie leżałem tyle dni. W sumie lubię poleniuchować ale bez przesady. Jak mam leżeć to wolę w domu. Zadzwoniłem do taty obiecał, że mnie odbierze bo żona w robocie. Zostało mi na koniec zrobić echo serca. Brzmi poważnie ale to praktycznie zwykłe usg tyle, że kardiolog komentuje. Mam podobno nie zamykającą się zastawkę, to samo ma mój ojciec wiec sprawa genetyczna, tylko jemu to już prawdopodobnie zaproponują operację. No ale on to już po 70 to ma prawo coś tam nie klikać. Po 14 dostałem papiery, zabrałem manatki i z kwitkiem poczłapałem do przechowalni po resztę rzeczy. Na szczęście jest obok oddziału. Zadzwoniłem na podany numer i pan z workiem pojawił się po 10 minutach.  Tata przyjechał ale oczywiście nie mógł wejść na teren szpitala. Podrałowałem od razu do apteki. jedna osoba przede mną. Soje 30 sekund i czuję, że słabnę. Musiałem usiąść na chwilę. Jak ja wejdę po schodach na 3 piętro. Wykupiłem te leki. Cztery tablety z rana i dwie wieczorem. R

Ta ostatnia niedziela

Obraz
Po zabiegu udrożniającym podobno przebywa się w szpitalu z 2 doby. Liczyłem na to jednak tak jest gdy się nie ma zawału. Z zawałem okres wydłuża się do 5 dni. Dziś mija piąty dzień ale, że jest to niedziela więc wypisów nie ma. Trudno przetrwam. W tv leci jakiś durniej z tym kołem zamachowym. Wpadłem na pomysł odpalenia netfliksa. W południe żona rzadko ogląda więc dam radę. Wybrałem filmidło z ulubionymi aktorami Choć goni nas czas . No kurde blaszka, film o umierających facetach. No lepiej być nie może oni umrą ja przeżyłem.

Kromka

Obraz
Kolejny dzień, słucham od rana tych wiadomości w tvp. Myślę, że ten mój zawał to jednak wina Donalda. Z dziadkami trochę dyskutuję ale nie ma mocnych jak koleś mi mówi, że nie wierzy by ziemia była okrągła bo Ci ludzie na dole by pospadali. W sumie coś tam nawijałem o fizyce i przyciąganiu ale to chyba nie ma sensu. Tak ogólnie to mili starsi panowie.  Dowiedziałem się też, że na końcu korytarza są dzbanki z napojami które roznoszą do posiłków. Postanowiłem dziś osiągnąć ten cel. W sumie droga jak do toalety tylko w drugą stronę. Tam fajnie bo krzesełka i można odpocząć. Fajne też miejsce na rozmowę telefoniczną. Dzień minął jakoś szybko, nadeszła kolacja dostałem 3 kromki zamiast 4. Okazało się, że jedna się nie pokroiła. Masa się zgadza.

Piątunio

Obraz
W końcu nie było takiego nocnego zamieszania, panowie nie chrapali i wyspałem się. Śniadanko, leki, obchód i wolne :) Leżę i jest dobrze. Czuję się jakby nic się nie stało. Kazali mi siadać na skraju łózka na chwilę bo później przyjdzie pani rehabilitantka i przejdę się do toalety. Żegnaj kaczko! Obiad wszamałem cały. Była zupa jarzynowa, jakiś kotlet zmielony, papka z ziemniaków, ogóreczki i na deser chyba kasza z jakimiś warzywami, nawet dobra. Do wyboru zawsze jest herbata słodzona lub nie i jakiś kompot lub kawa inka z mlekiem. Po wszystkim przyciąłem komara. Ocknąłem się na rehabilitację. Najpierw ćwiczenia, taka rozgrzewka. Jednym nadgarstkiem potem drugim, bark, ręka, stopa, głowa. Założyłem klapeczki i w drogę. Toaleta była 15m od sali, no to lecę. Radość minęła po 5m jak się zapociłem, zadyszałem w oczach się zaczęło ściemniać. Odczekałem i tak po 10 min może dotarłem. Myślę sobie, stojąc się nie wysikam bo ciśnienie skoczy, padnę, zaleję się więc usiadłem. Powrót też trwał tr

Przeniesienie

Obraz
Obudziłem się, przysnąłem i znów to samo. Przynieśli znów jakieś mleko, chyba kaszkę. Coś tam zjadłem ale nie dużo bo jak się najem to dwójka jak nic wyskoczy a ja wyjść nie mogę. Przecież nikt mi dupy nie będzie podcierał. Wytrzymam. Po posiłku postanowiłem umyć zęby. Specjalnie zostawiłem sobie plastikowy kubeczek. Wlałem wody mineralnej, usiadłem i zacząłem szorować. Wszystko zaczęło piszczeć bo puls podskoczył do 200. Myślę no ładnie, to już nic nie zrobię skoro taki wysiłek to tragedia. Pani pielęgniarka jednak mnie pocieszyła, że to normalne po zabiegu. Odetchnąłem i pożegnałem się w myślach z rentą. Zaraz obchód. Jak co rano i wieczór sztab głów chodzi po sali, przygląda się, coś szepcze między sobą. Pytają się jak się czuję więc miło z ich strony. Dziś mnie przenoszą na salę już nie dozorowaną okiem pielęgniarki tylko przyciskiem na dobiegnięcie jednej z nich. By wypełnić czas oczekiwania postanowiłem pooglądać sobie telewizję. Mam sprytną apkę z vectry, więc odpalam. Obejrzałe

Po zabiegu

Obraz
Pierwsza noc minęła ze słuchawkami w uszach. Ciężko zasnąć jak się pół dnia leżało, a oprócz tego non stop tam się coś dzieje. Przywożą tych ludzi, odwożą, gdzieś latają, w sumie to szpital. Dziadek obok co chwila wstawał wyciągał cewnik, bo on musi iść za stodołę coś przekopać. Dzień się zaczął. Pani przyniosła miskę z wodą do umycia i przetarła mi twarz. Cały dzień miałem leżeć. Lubię leżeć z wysoko uniesioną głową więc podniosłem sobie pilotem łóżko. Okazało się, że pilot jest trefny i tylko podnosi, więc pół dnia prawie siedziałem bo przesadziłem z naciskaniem w górę. Butelka wody mineralnej, którą żona mi wczoraj przytargała opustoszała. przez noc. Jednak butelka to stanowczo za mało. Zadzwoniłem do Taty, przytargał mi 3. Śniadania prawie nie ruszyłem. Zupa mleczna, a raczej mleko z kawałkiem masła rozpuszczonego niesłodzone, ohyda. Fakt, że ja nie lubię mleka. Obiad, dobry i dużo, a kolacja jak dla wróbla. Zwłaszcza jak przez lata jadło się tylko w nocy.  Znów ciężka noc. Radyjko

Szpital

Obraz
Dotarliśmy do szpitala. Znów patyk w nos bo mają lepsze testy. Oba negatywne. Na sorze zamieszanie bo nie ma gdzie mnie wstawić, przytargali własne ekg i na korytarzu próbowali odpalić pomiar ale nie mieli pojęcia co wcisnąć. W końcu się udało. Jakoś się w szpitalu uspokoiłem. Zabrali mi ubranie i dali jakąś piżamę. Tak przygotowany pojechałem na oddział kardiologii inwazyjnej. Dostałem własny pokój zawalony jakimś sprzętem. Myślę sobie niezły bałagan ale sam w pokoju, no luksus. Po pół godzinie pani dała mi leki i powiedziała, że za godzinę będzie zabieg. Przemyślałem sobie luźno swoje życie bo zbytnio nawet nie miałem ochoty siedzieć na telefonie. Zresztą ładowarki nie miałem a baterii z 30%, trzeba oszczędzać. Nadszedł czas. Przewiozły mnie dwie ładne panie do kosmicznego pokoju, z maszyną za pierdyliard dolarów chyba i kazały się rozebrać do naga. Poczułem się jak wiadomo w jakim filmie lecz krew za słabo krąży chyba przy zawale więc na szczęście nic nie zapłonęło. Wstrzyknęli mi w

NZOZ

Obraz
Pojechałem z rana do roboty, zresztą jak i wczoraj. Przed południem zwolniłem się na godzinkę by odwiedzić lekarza rodzinnego. Odstałem swoje przed drzwiami w przychodni. W gabinecie zagadałem z lekarzem o bólu w klatce, osłuchał mnie i stwierdził, że zrobimy na wszelki wypadek ekg. Przemieściłem się do sali obok i pani przyczepiła mi elektrody. Podczas badania jedna z nich odpadła i gdybym nie powiedział a lekarz się nie zorientował, że wykresy są dziwnie krzywe to by jeszcze mnie do domu odesłali i kaplica a tak powtórzono badanie. Pan doktor odczytał kreseczki z kartki i usiadł, poszeptał coś z pielęgniarką. Zapytał, jak tu się dostałem? Z radością stwierdziłem, że samochodem. Poprosił pielęgniarkę by zadzwoniła po erkę a mi odpowiedział: - chłopie masz ostry, rozległy zawał ściany przedniej. Pobladłem, zadzwoniłem do żony by odebrała małego ze świetlicy i samochód spod przychodni, bo ja jadę do szpitala. Wtedy poczułem się znów źle ale chyba to panika i emocje. W karetce wsadzili m

Telefon

Obraz
Niedziela minęła spokojnie. Niewyspany po zarwanej nocy padłem jak przecinak. Postanowiłem jednak, że dziś zadzwonię do lekarza rodzinnego i się umówię, pogadam o co to chodziło organizmowi. Bóle z prawej strony czy pod mostkiem często mi doskwierały więc może to trzustka lub wątroba coś nie działa. Wcześniej leczyłem się na HCV. Pierwsze leczenie było ciężkie z interferonem, drugie to bajka. Jakieś tabletki łykałem, zero dolegliwości. Niby się udało, miałem jechać na badania potwierdzające brak nawrotu ale ta cała pandemia pokrzyżowała plany bo to strach do szpitala zakaźnego się ładować. Dodzwoniłem się do przychodni i umówiłem na wtorek.

Chałwa

Obraz
Cały listopad nie tykałem alkoholu, mimo wcześniejszego codziennego piwkowania. Za to szlugi szły jak złoto. Sobota na działce minęła szybko ale od tygodnia coraz ciężej mi się z działki wracało. Niby mam 10 min drogi ale po 5 min musiałem przysiąść na ławce i złapać dech. Po schodach też zasapany wchodziłem jak 80-latek. To te piekielne szlugi pewnie zatykają mi płuca. Wieczorem nażarłem się chałwy. Słodka, że aż łyżeczka zdrętwiała ale oczywiście parę łyżeczek trzeba było zjeść. Po pół godziny zaczęło kłuć mnie pod mostkiem. Pewnie trzustka od słodyczy. Nie mogłem zasnąć ani na leżąco ani na siedząco. Zgięty w pół też nie, no może przymknąłem oczy na trochę. Nad ranem przeszło. Rozchodzić nie rozchodziłem ale przetrzymałem. W ciągu dnia się zobaczy.